Letter # 21

Rękopis, którego nikt nie czytał

Jak gruziński film o biurokracji stał się uniwersalnym arcydziełem

W 1983 roku młody pisarz o imieniu Soso zaniósł swój rękopis do wydawnictwa i czekał, aż ktoś go przeczyta…

Ponad czterdzieści lat później każdy, kto kiedykolwiek pracował w biurze, dokładnie rozumie, dlaczego może wciąż czekać…

Wydawnictwo jest pełne ludzi.
Telefony dzwonią.
Drzwi się otwierają i zamykają.
Dokumenty krążą od jednego biurka do drugiego.
Umawiane są spotkania.
Plany są omawiane.
Pracownicy wydają się niesamowicie zajęci.
Jedyną rzeczą, która się nie dzieje, jest to, dla czego budynek rzekomo istnieje:
Nikt nie czyta rękopisu…

To jest świat Blue Mountains, or Unbelievable Story.
Gruziński film z 1983 roku w reżyserii Eldar Shengelaia, napisany przez Rezo Cheishvili i opatrzony nieomylną muzyką Giya Kancheli.

Jego trwałe znaczenie zostało międzynarodowo docenione w 2014 roku, gdy zrestaurowana wersja została wybrana do Cannes Classics na 67. Festiwalu Filmowym w Cannes. Zaprezentowany przez Georgian National Film Center i zdigitalizowany z oryginalnego negatywu w 4K, film trafił do nowego pokolenia ponad trzydzieści lat po powstaniu.

To komedia o pisarzu próbującym zainteresować swoje dzieło wydawnictwem.
To satyra na radziecką biurokrację.
To także jeden z tych rzadkich filmów, które w jakiś sposób wymykają się czasowi, w którym powstały.
Nie trzeba być Gruzinem, by go zrozumieć.
Nie trzeba pamiętać Związku Radzieckiego.
Nie trzeba pracować w wydawnictwie.
Wystarczy, że wysłałeś e-maila, na którego nikt nie odpowiedział.

Soso wciąż czeka…

Soso nie przychodzi do wydawnictwa żądając natychmiastowej sławy.
Nie zachowuje się jak wzburzony geniusz otoczony ludźmi niezdolnymi rozpoznać jego talentu.
Po prostu chce, żeby ktoś przeczytał to, co napisał.
To wydaje się rozsądnym oczekiwaniem.
W końcu przyniósł rękopis do wydawnictwa.
Ale rozum ma bardzo niewielki wpływ na to, co następuje dalej…

Soso wchodzi do jednego biura.
Zostaje odesłany do innego.
Ktoś ma rękopis, ale jeszcze go nie przeczytał.
Ktoś inny miał go przeczytać, ale myślał, że zajmuje się tym inny kolega.
Jedna osoba jest zajęta.
Inna wychodzi.
Trzeci ma zupełnie niepowiązaną sprawę wymagającą natychmiastowej uwagi.
Nikt otwarcie nie mówi "nie".
To byłoby niemal łatwiejsze.
Zamiast tego wszyscy zgadzają się, że rękopis z pewnością powinien zostać przeczytany, tylko nie przez nich i najlepiej nie dzisiaj.
Soso dalej odwiedza kolejne miejsca.
Pyta grzecznie.
Cierpliwie czeka.
Otrzymuje uspokajające odpowiedzi, które nie zawierają żadnej konkretnej informacji.
Postęp zawsze wydaje się bardzo bliski.
Po prostu nigdy nie nadchodzi.
Rękopis się przemieszcza.
Odpowiedzialność się przemieszcza.
Czas mija.
Nic więcej.

Eldar Shengelaia directing beside a camera

Wydawnictwo jest gruzińskie.

Biurokracja nie potrzebuje tłumaczenia.

Łatwo byłoby spojrzeć na Blue Mountains i opisać go jako film o gruzińskiej biurokracji.
Ale to zmniejszałoby jego świat do czegoś znacznie mniejszego.
Film powstał w radzieckiej Gruzji i wyrósł z określonego kontekstu politycznego i instytucjonalnego. Jednak zachowanie, które ukazuje, nie należy do jednego kraju.

Każde społeczeństwo stworzyło własną wersję wydawnictwa Soso.
Meble się zmieniają.
Procedury się zmieniają.
Język się zmienia.
Formularze mogą stać się stronami internetowymi.
Foldery mogą stać się wspólnymi dyskami.
Spotkanie może przenieść się do sieci.
Ale odpowiedzialność nadal posiada tajemniczą zdolność podróżowania przez całą organizację, nigdy nie zatrzymując się przy jednej rozpoznawalnej osobie.

To nie jest opowieść o tym, że Gruzini są wyjątkowo nieskuteczni.
To opowieść o tym, co systemy mogą zrobić zwykłym ludziom i czego zwykli ludzie uczą się robić wewnątrz systemów.
Biurokracja zachęca wszystkich do odgrywania pozoru ruchu, jednocześnie coraz bardziej utrudniając zlokalizowanie osobistej odpowiedzialności.

Dokument został przekazany dalej.
Wniosek został zarejestrowany.
Sprawa została omówiona.
Kolega został poinformowany.
Spotkanie zostanie umówione.
Oczekuje się decyzji.
Wszystko się dzieje.
Nic się nie dzieje.
To doświadczenie jest międzynarodowe.
Gruzińskie osiągnięcie polegało na tym, że zamieniło je w sztukę.

Wszyscy są zajęci

Jednym z największych żartów filmu jest to, że nikt nie wygląda na osoby, która nic nie robi.
To byłoby zbyt oczywiste.

Wydawnictwo wypełnione jest aktywnością.
Pracownicy przechadzają się korytarzami,
trzymając dokumenty,
wchodząc do pokoi i
odyskutowując plany.

Ich dni wypełnione są przerwami,
rozmowami,
sprawami osobistymi,
rytuałami w miejscu pracy i
kwestiami, które wydają się znacznie pilniejsze niż praca bezpośrednio przed nimi.

Z dystansu organizacja może wyglądać imponująco żywo.
Tylko Soso rozumie, że cały ten ruch nie przyniósł żadnego rezultatu.
Dlatego film wciąż wydaje się tak współczesny.

Współczesne miejsca pracy stały się od 1983 roku dużo szybsze.
Mamy komunikatory,
rozmowy wideo,
wspólne kalendarze,
czy tablice z zadaniami,
automatyczne przypomnienia i
maile oznaczone jako "pilne."

Dziś możemy unikać podejmowania decyzji z bezprecedensową skutecznością.
Można zorganizować spotkanie, żeby przygotować się do spotkania, podczas którego decyzja może być omówiona.
Dokument może otrzymać dwanaście komentarzy, a nikt go nie zatwierdzi.
E-mail może zostać przesłany do sześciu osób, z których każda rozsądnie zakłada, że ktoś z pozostałych odpowie.
Technologia wyeliminowała wiele opóźnień.
Dała też opóźnieniom znacznie lepsze narzędzia.

Gdyby Soso przyszedł dziś, prawdopodobnie przesłałby rękopis elektronicznie.
Otrzymałby automatyczne potwierdzenie.
Ktoś utworzyłby zadanie.
Zadanie zostałoby przypisane.
Potem przekazane dalej.
Potem przeniesione do kolumny "W przeglądzie."
A gdzieś, w pięknie zorganizowanym cyfrowym systemie, pozostałoby całkowicie nieprzeczytane.

Ramaz Giorgobiani portrait

Wszyscy jesteśmy Soso

Za pierwszym razem, kiedy oglądamy Blue Mountains, wielu z nas naturalnie identyfikuje się z Soso.
Wiemy, jak to jest czekać, aż ktoś doceni coś, co stworzyliśmy.
Znamy frustrację zadania prostego pytania i otrzymania odpowiedzi, która rodzi trzy kolejne pytania.
Wiemy, jak to jest słyszeć "wkrótce", "później", "omawiamy to" lub "ktoś się z tobą skontaktuje."

Soso reprezentuje każdego, kto kiedykolwiek czekał na:
Weryfikację wniosku.
Zatwierdzenie czegoś przez kierownika.
Odpowiedź klienta.
Przetworzenie żądania przez firmę.
Odnalezienie dokumentu przez urząd.
Otwarcie załącznika przez kolegę.
Osobę, która ma podjąć decyzję, którą starannie odkładała.
On jest cierpliwy, ponieważ wierzy, że system w końcu zrobi to, do czego został stworzony.

Ta wiara staje się coraz trudniejsza do utrzymania.
Mimo to on wraca.
Mimo to pyta.
Mimo to ma nadzieję, że gdzieś w budynku znajdzie się osoba, która dotarła do drugiej strony.
Rozpoznajemy go, ponieważ niemal każdy kiedyś stał przed zamkniętymi drzwiami biura, trzymając coś, co miało znaczenie.

Niestety, jesteśmy też wszystkimi innymi

W tym miejscu Blue Mountains staje się bardziej niewygodny i jednocześnie znacznie bardziej błyskotliwy.
Nie zawsze jesteśmy Soso…

Czasami jesteśmy osobą, która nie otworzyła załącznika.
Czasami naprawdę zamierzamy odpowiedzieć później.
Czasami otrzymujemy prośbę w najgorszym możliwym momencie, odkładamy ją ostrożnie obok kilku innych pilnych spraw i stopniowo przestajemy ją widzieć.
Czasami przekazujemy decyzję komuś innemu, bo jesteśmy niepewni, przytłoczeni lub boimy się podjąć złą decyzję.
Czasami bierzemy udział w spotkaniu na temat problemu, ponieważ omawianie go wydaje się bezpieczniejsze niż wzięcie odpowiedzialności za jego rozwiązanie.
Czasami jesteśmy zmęczeni.
Czasami jesteśmy rozproszeni.
Czasami wierzymy, że ktoś inny się tym zajmuje.
Czasami ktoś inny wierzy dokładnie to samo o nas.
A czasami jesteśmy Soso w jednej części naszego życia, a członkiem wydawnictwa w innej.
Czekamy, aż ktoś odpowie na nasz e-mail, ignorując jednocześnie wiadomość kogoś innego.
Jesteśmy sfrustrowani, że nasza prośba nie została rozpatrzona, odkładając zadanie, które dla innej osoby ma ogromne znaczenie.
Chcemy, by świat dostrzegł naszą pilność, jednocześnie cicho reorganizując pilność innych.

Dlatego prawie każdy może znaleźć się w tym filmie.
Postać, którą rozpoznajemy, może zależeć od naszego wieku, zawodu, odpowiedzialności albo po prostu rodzaju tygodnia, jaki mamy.

Eldar Shengelaia with actors and colleagues

Film nie gardzi swoimi postaciami

To rozróżnienie jest ważne.
Blue Mountains jest głęboko satyryczny, ale nie jest okrutny.
Jego postacie nie są przedstawione jako potwory spiskujące przeciwko Soso. Większość z nich wcale nie wydaje się życzyć mu krzywdy.

Są zwykłymi ludźmi.
Mają nawyki,
zmartwienia,
rozproszenia,
przyjaźnie,
interesy osobiste i
pozycje w instytucji, która istniała przed ich przybyciem i prawdopodobnie będzie istnieć po ich odejściu.

Są wystarczająco znajome, by nas rozśmieszyć, bo już się z nimi spotkaliśmy.
Są na tyle ludzkie, by uczynić nas nieswojo, bo również nimi byliśmy.
Film nie stawia widza bezpiecznie na zewnątrz budynku, pozwalając nam wskazywać na głupich ludzi uwięzionych wewnątrz.
Cicho wprowadza nas przez drzwi.
Śmiejemy się, bo rozpoznajemy to zachowanie, a nie dlatego, że uważamy się za lepszych od niego.

To wielka życzliwość filmu.
Nikt nie jest całkowicie niewinny.
Nikt nie jest całkowicie potępiony.

Nawet cierpliwość Soso ma w sobie absurd.
W pewnym momencie zaczynamy się zastanawiać, dlaczego on wciąż wraca do instytucji, która tak wyraźnie pokazała mu, czym jest.
Ale co innego może zrobić?
Wydawnictwo to miejsce, gdzie rękopisy powinny być czytane.
System go zawodzi, a on nie ma w tym systemie innego miejsca, do którego mógłby pójść.
To jest śmieszne.
Jest też bolesnie znajome.

Szczelina w ścianie

Podczas gdy wszyscy udają, że są zajęci, sam budynek zaczyna protestować.
Pojawiają się ostrzeżenia.
Widać oznaki, że coś jest nie w porządku.
Konstrukcja przestaje cicho współpracować z instytucją wewnątrz niej.
A jednak nawet to staje się kolejną sprawą do omówienia,
odłożenia,
reinterpretacji lub
włączenia w ogólny obieg odpowiedzialności.

Metafora nie jest subtelna.
Nie musi być.

Budynek mówi wszystkim to, co publiczność już rozumie: system nie może trwać wiecznie tylko dlatego, że jego mieszkańcy opanowali sztukę ignorowania jego słabości.
Ale niezwykłe jest to, jak swobodnie ostrzeżenie wchodzi w codzienne życie.
Ludzie potrafią przystosować się niemal do wszystkiego, jeśli dzieje się to wystarczająco stopniowo.

Mała szczelina staje się częścią ściany.
Dziwny odgłos staje się czymś, co budynek zawsze robi.
Tymczasowy problem trwa wystarczająco długo, by stać się ugruntowanym stanem pracy.
W końcu nienormalne staje się zwyczajne.
To nie dotyczy tylko radzieckich instytucji.
Chodzi o biura, organizacje, rządy, a czasem całe społeczeństwa.
Dotyczy też rodzin, relacji i pojedynczych żyć.
Możemy tak się przyzwyczaić do problemu, że przestajemy pytać, czy w ogóle powinien tam być.
Szczelina rośnie.
Spotkanie trwa.

Original Blue Mountains Georgian Film Poster

Nowy budynek, ci sami ludzie

Często pokładamy ogromną wiarę w widoczną zmianę.
Nowe biuro.
Nowy system.
Nowy szef.
Nowa platforma.
Nowa strategia.
Nowe nazwisko na tej samej drzwiach.
Te zmiany mogą być wartościowe.
Czasami są konieczne.

Ale Blue Mountains rozumie, że wymiana otoczenia nie zastąpi automatycznie nawyków wykształconych wewnątrz niego.
Ludzie noszą w sobie systemy.
Uczymy się, ile odpowiedzialności przyjmować.
Uczymy się, które problemy można odłożyć na później.
Uczymy się, jak język sprawia, że bezczynność brzmi profesjonalnie.
Uczymy się, jak udawać współpracę, nie biorąc osobistej odpowiedzialności.
A jeśli te nawyki się nie zmienią, nowy budynek w końcu może stać się starym budynkiem z lepszymi oknami.

To może być najponadczasowa obserwacja filmu.
Instytucje to nie tylko biura, zasady i schematy organizacyjne.
To powtarzające się ludzkie zachowania.
Ściany mogą zmienić się z dnia na dzień.
Zachowanie zwykle potrzebuje więcej czasu.

Film stworzony w 1983 roku, który wciąż wydaje się współczesny

Wiele starszych filmów pozostaje ważnych, ponieważ pomagają zrozumieć okres, w którym powstały.
Blue Mountains robi coś bardziej niezwykłego.
Wyjaśnia swoją epokę, jednocześnie nadal wyjaśniając naszą.
Jego świat wizualny należy do innej ery, ale doświadczenie emocjonalne jest całkowicie aktualne.

Rękopis Soso mógłby być:
Propozycją oczekującą na zatwierdzenie.
CV zalegającym nieprzeczytane w skrzynce odbiorczej.
Projektem kreatywnym przemieszczającym się między działami.
Reklamacją klienta przekazywaną w kółko.
Dokumentem medycznym wymagającym jeszcze jednego podpisu.
Prośbą, którą wszyscy uważają za ważną, ale nikt za swoją.
Wydawnictwo mogłoby stać się:
Korporacją.
Uniwersytetem.
Ministerstwem.
Firma produkcyjną.
Start-upem.
Organizacją non-profit.
Instytucją międzynarodową.
Czatem rodzinnym próbującym zdecydować, gdzie zjeść kolację…

Skala się zmienia.
Zachowanie przetrwa.

Być może Blue Mountains nie przewidziało przyszłości.
Być może po prostu zrozumiało ludzi na tyle dobrze, że przyszłość nie mogła go unieważnić.

Gruzja zawsze miała nawyk przychodzić wcześniej

Jest coś niezwykłego w odkryciu gruzińskiego filmu sprzed dekad i uświadomieniu sobie, jak nowoczesny wciąż się wydaje.
Gruzja dała światu kino,
literaturę,
architekturę,
projektowanie i
sztukę, które odmawiają pozostania bezpiecznie wewnątrz swojej epoki.

To nie znaczy, że gruzińscy artyści jakoś wiedzieli, jak będą wyglądać biura w XXI wieku.
Zrozumieli coś bardziej wartościowego.
Zrozumieli ludzkie zachowania.
Zrozumieli, jak działa absurd.
Zrozumieli, że humor może ujawnić prawdy, których poważne deklaracje czasem nie potrafią.
Zrozumieli, że najmniejsze, najbardziej zwyczajne środowisko
korytarz,
biurko,
spotkanie,
nieprzeczytany rękopis może zawierać cały system polityczny i społeczny.
I wiedzieli, jak mówić o tym systemie bez tworzenia wykładu.

Film ufa widzowi, że zrozumie.
Ponad czterdzieści lat później wciąż rozumiemy.

Greenland Landscape Painting in Blue Mountains

Dlaczego każdy powinien go obejrzeć

Obejrzyj Blue Mountains, jeśli kochasz gruzińskie kino
Obejrzyj go, jeśli nigdy wcześniej nie widziałeś filmu z Gruzji.
Obejrzyj go, jeśli pracujesz w biurze.
Obejrzyj go, jeśli unikasz biur, gdy tylko możesz.
Obejrzyj go, jeśli kiedykolwiek stworzyłeś coś i czekałeś, aż ktoś to potraktuje poważnie.
Obejrzyj go, jeśli kiedykolwiek obiecałeś, że przeczytasz coś później.
Obejrzyj go, jeśli uczestniczyłeś w spotkaniu, które mogło być mailem.
Obejrzyj go, jeśli otrzymałeś e-mail, który prawdopodobnie powinien był być decyzją.
Obejrzyj go, jeśli widziałeś, jak mały problem staje się dużym, podczas gdy wszyscy zakładali, że ktoś inny się tym zajmie.
Obejrzyj go, ponieważ jest inteligentny, nie popisuje się.
Obejrzyj go, ponieważ jest krytyczny, nie gorzki.
Obejrzyj go, ponieważ rozumie, że najpotężniejsza satyra nie musi krzyczeć.
I obejrzyj go, ponieważ Gruzja stworzyła coś, co należało do swojego czasu tak całkowicie, że ostatecznie stało się ponadczasowe.

Rękopis jest z nami nadal

Ponad czterdzieści lat temu Soso zaniósł swój rękopis do wydawnictwa.
Świat od tego czasu zmienił się ogromnie.
Związek Radziecki zniknął.
Biura stały się cyfrowe.
Komunikacja stała się natychmiastowa.
Całe biblioteki zaczęły mieścić się w urządzeniach, które nosimy w kieszeniach.
Ale każde nowe pokolenie może obejrzeć Blue Mountains i zrozumieć go od razu.

Językiem filmu jest gruziński.
Jego frustracja jest międzynarodowa.

Jego humor należy do każdego, kto kiedykolwiek istniał w systemie.
A jego postacie należą do nas wszystkich.
Być może najważniejszą rzeczą w Blue Mountains nie jest to, że przewidział przyszłość.
Jest nią to, że tak jasno zrozumiał teraźniejszość, iż każde przyszłe pokolenie odnajdzie w nim siebie.

Biura się zmieniły.
Telefony się zmieniły.
Rękopis może teraz przychodzić jako PDF.
Ale gdzieś Soso wciąż czeka, aż ktoś go przeczyta.
Film nie pozostał uwięziony w 1983 roku.
Wymknął się.

Dla gruzińskiej publiczności, która wprowadziła jego dialog do codziennego języka, wystarczy jedno ostatnie polecenie:
გაიტანეთ გრენლანდია.
Zabierzcie Grenlandię.

Dla wszystkich innych niech jego znaczenie pozostanie niewyjaśnione, aż przewiną się napisy końcowe.

Previous Posts

Kontynuuj odkrywanie

Planujesz podróż do Gruzji? Zapytaj teraz